001

Kreśląc program przygotowań do Wielkiego Jubileuszu 2000-lecia chrześcijaństwa, Jan Paweł II napisał w liście apostolskim skierowanym do biskupów, kapłanów i wiernych następujące słowa: "W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby nieznani żołnierze wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe, ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele [...] trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci o tych, którzy ponieśli męczeństwo" (Tertio millennio adveniente 37). W czasach nowej ewangelizacji warto przypomnieć prawdę, że kulturę naszego kontynentu w ciągu całych dziejów tworzyli także męczennicy, męczennicy pierwszych wieków, a także ci żyjący w ostatnich dziesięcioleciach. Dlatego nie dziwi, że Jan Paweł II po kanonizacji tej, która zasłużyła na miano "Orędowniczki kultury polskiej" - św. Kingi, jako drugi motyw dziękczynienia w pamiętnym dniu swojej wizyty w Starym Sączu 16 czerwca 1999 r., podał wyniesienie do chwały ołtarzy rektora Seminarium Duchownego w Tarnowie, ks. Romana Sitki, zamęczonego w oświęcimskim obozie śmierci.

 

002Ks. Roman Sitko został rektorem Seminarium we wrześniu 1936 r. Funkcja ta stanowiła ostatnie ogniwo jego bogatej działalności i wiernej służby Kościołowi Tarnowskiemu. Rozpoczęła się ona w Czarnej Sędziszowskiej, gdzie przyszedł na świat 30 marca 1880 r. jako syn Wawrzyńca i Marii Borys. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Czarnej i w Sędziszowie Małopolskim. Gimnazjum im. ks. Stanisława Konarskiego ukończył w Rzeszowie. Tam jego starszym kolegą był późniejszy bohater narodowy, gen. Władysław Sikorski. Po egzaminie maturalnym w 1900 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Tarnowie. Na II roku zapisał się do Apostolstwa Modlitwy, jak większość kleryków należał do samokształceniowego Koła św. Ambrożego. Osiągał celujące (eminenter) wyniki w nauczaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1904 r. z rąk bpa Leona Wałęgi. Zaraz po święceniach został kapelanem biskupa i prefektem Małego Seminarium.

 

 003W 1907 r. rozpoczął pracę katechetyczną najpierw w I Gimnazjum w Tarnowie, a następnie w nowo powstałym Gimnazjum w Mielcu. Tam podjął inicjatywę utworzenia bursy dla chłopców. W środowisku szkoły cieszył się dużym autorytetem, tak wśród młodzieży, jak i nauczycieli. Szanowali go także Żydzi, do których nieraz zagadnął po hebrajsku. Przez rok pełnił nawet funkcję dyrektora Gimnazjum. Wykazywał rozległą wiedzę, chociaż nie miał stopni naukowych i studiów specjalistycznych. Od pierwszych lat kapłaństwa pełnił funkcję sekretarza Tarnowskiego Koła Teologicznego i był współredaktorem oraz wydawcą pisma ascetycznego dla kapłanów Dobry Pasterz. Już bowiem od lat kleryckich należał do najgorliwszych zwolenników Unii Apostolskiej Kleru, która miała formować pobożność osobistą kapłanów.
 
004Po przeniesieniu do Tarnowa najpierw był katechetą II Gimnazjum a następnie w r. 1922 został mianowany kanclerzem Kurii Diecezjalnej. Funkcję tę pełnił przez 14 lat, odznaczając się wielką dyskrecją w sprawach kurialnych i dyspozycyjnością wobec biskupa. Bł. Roman Sitko był cenionym współpracownikiem zarówno bpa Leona Wałęgi, jak i jego następcy, bpa Franciszka Lisowskiego. Swoje uznanie wyrażali mu poprzez coraz to wyższe godności kościelne: szambelana papieskiego, prałata (kapelana domowego) i protonotariusza apostolskiego, czyli infułata. Prezydent Ignacy Mościcki odznaczył go orderem Polonia Restituta. Jako rektor do kleryków odnosił się z wielką serdecznością i taktem. Stawiał alumnom wysokie wymagania, ale daleki był od rygoryzmu. Najmocniej wychowywał swoją postawą, głęboką pobożnością i kulturą osobistą. Gdy po otrzymaniu święceń podeszli do niego młodzi kapłani, by mu podziękować, wówczas on uklęknął pośród nich i poprosił o błogosławieństwo prymicyjne. Każdemu z neoprezbiterów całował ręce. Gdy się bronili, tłumaczył, że są to ręce konsekrowane, namaszczone, poświęcone Bogu. Ta scena pozostała dla wielu pokoleń kapłanów niezapomnianą lekcją pokory i pietyzmu wobec kapłaństwa. Troszczył się o piękno liturgii. Opracował modlitewnik klerycki i obrzęd przywdziania stroju duchownego. Zorganizował pierwszą pielgrzymkę całego Seminarium na Jasną Górę. Przygotowywał reformę studiów seminaryjnych i gromadził materiały dotyczące dziejów Tarnowskiego Seminarium.

 
Wybuchła II wojna światowa. Już 7 września 1939 r. Niemcy zajęli budynek Seminarium i nie pozwolili rozpocząć nowego roku akademickiego. Ks. Roman Sitko zgromadził część kleryków w wakacyjnym ośrodku w Błoniu nad Dunajcem.
 
005Tam zorganizował dla nich wykłady. W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, 22 maja 1941 r., Tarnowskie gestapo dokonało rewizji w Błoniu, w wyniku której aresztowano rektora ks. R. Sitkę, ojca duchownego ks. Józefa Brudza, ks. profesora Juliana Piskorza oraz 20 kleryków z roku I i wywieziono ich do tarnowskiego więzienia. Starszych kleryków z roku V pozostawiono. Rewizję rozpoczęto w kaplicy. Ks. rektora zabrano z klęcznika, gdy modlił się po Mszy św. razem z alumnami. Świadkowie mówią, że już w czasie aresztowania był znieważany. W więzieniu ks. Sitko przebywał ponad rok. Dużo się modlił. Treść tych modlitw spisywał w formie poetyckiej. W ten sposób powstał jego słynny Modlitewnik, który nazwano Pieśniami więziennymi księdza Romana Sitki. Aresztującym mówił: "Ja biorę wszystko na siebie, całą odpowiedzialność za prowadzenie Seminarium, tylko tym wszystkim pozwólcie odejść". I jeszcze inne słowa warte są przytoczenia: "Sam gotów jestem życie oddać, byleby ci (tzn. klerycy, profesorowie) byli wolni, gdyż dla mnie śmierć z rąk niemieckich byłaby pięknym epilogiem życia".
 
006Ten epilog nastąpił w oświęcimskim obozie, dokąd został przewieziony 20 sierpnia 1942 r. Osadzono go w bloku nr 25, gdzie otrzymał numer obozowy 61908. Był przygotowany na śmierć męczeńską. Poniósł ją 12 października 1942 r. Oto jak opisuje epilog życia ks. Romana Sitki współwięzień i świadek w procesie beatyfikacyjnym, pan Kazimierz Jaremkiewicz, zmarły na początku 2001 r.: "Wszedłem na sztubę i zapytałem przebywających w niej więźniów, gdzie jest ks. infułat Sitko, bo go nie zauważyłem na pryczy. Więźniowie odpowiedzieli, że nie ma go, bo go wykończyli. Ja ich zapytałem: jak się to stało? Jeden z więźniów odpowiedział, że ksiądz Sitko szedł z nimi do pracy w komando, zasłabł i upadł na drogę. Współwięźniowie chcieli go podnieść, ale kapo, czyli szef komanda, nie pozwolił. Esesman, który szedł z tym komando, stanął butem na szyi księdza Sitki i go tym butem dobił. Świadkami tego wydarzenia byli ci więźniowie, którzy mieszkali z księdzem Sitką w tej samej sztubie i którzy mi o tym opowiedzieli. Moi rozmówcy byli świadkami tej śmierci". Tak zakończyła się "ciernista droga" rektora Romana Sitki, bohaterskiego kapłana, wychowawcy duszpasterzy i wiernego świadka Chrystusa. Kapłana, który nie tylko pracował z największym poświęceniem, nie tylko cierpiał dla Kościoła Tarnowskiego, a zwłaszcza dla Seminarium Duchownego w Tarnowie, ale oddał za nie swoje życie. Wdeptany w ziemię jak ziarno pszeniczne, starty na proch w krematorium, wysłużył dla Diecezji i dla Seminarium niezwykle cenny kapitał duchowy. Tak cenny, jak tylko może być "cenna w oczach Pana śmierć Jego świętych" (Ps 115, 15).

 

 


Copyright © 2010/2013/2014. All Rights Reserved.