| Dzisiaj: | 54 |
| Wczoraj: | 192 |
| W tym miesiącu: | 4558 |
| W ubiegłym miesiącu: | 5946 |
| Wszystkich wizyt: | 141475 |
| Start strony: | 1.04.2010 |
Pielgrzymka do Rzymu 2000

Kiedy w 1848 r. Juliusz Słowacki pisał wiersz o słowiańskim papieżu, nie przypuszczał pewnie, że spełnią się jego słowa. Jednak po 130 latach stało się. Wieszcz okazał się wieszczem. Bóg, "pośród niesnasków", uderzył w dzwon dziejów i powołał na Stolicę Piotrową "z dalekiego kraju" kardynała Karola Wojtyłę. Od pierwszych dni swojego pontyfikatu Jan Paweł II pokazuje "miastu i światu", że jest papieżem ludzi, bo nad nimi się pochyla, bo ich dotyka i pozwala siebie dotykać... I nie ma pewnie takiego człowieka, który by nie chciał - nawet z oddali - zobaczyć Papieża, ucałować Jego rąk, dotknąć, sfotografować się u Jego boku... Takie pragnienia pozostają dla większości jedynie w sferze marzeń. Ale bywa i tak, że marzenia stają się rzeczywistością. Doświadczyło tego nasze Seminarium...
Wspólnota Seminarium Duchownego w Tarnowie - alumni, profesorowie i przełożeni - dostąpiła niezwykłej łaski Roku Jubileuszowego. W dniach 7-13 grudnia 2000 r. pielgrzymowała do Rzymu. Pomysł wyprawy do Wiecznego Miasta zrodził się w sercu Księdza Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca, który osobiście przewodniczył pielgrzymce. On też nakreślił jej duchowy program. Miała to być pielgrzymka do źródeł i świadków wiary. Pasterz Diecezji zapragnął, aby przyszli kapłani u grobów apostolskich zyskali jubileuszowe odpusty, doświadczyli powszechności i misyjności Kościoła oraz spotkali się z Piotrem naszych czasów - Janem Pawłem II.
Droga pielgrzymki wiodła przez Słowację i Austrię do Włoch. Rankiem, 8 grudnia, przybyliśmy do Sanktuarium św. Antoniego w Padwie, gdzie - razem z włoskimi pielgrzymami - uczestniczyliśmy we Mszy św. ku czci Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Po Eucharystii był czas na zwiedzanie Sanktuarium i na osobistą modlitwę u grobu Świętego "od rzeczy zagubionych".
Późnym popołudniem, przejeżdżając przez Apeniny, dotarliśmy do jednego z najbardziej urokliwych miejsc na ziemi, do Asyżu. To średniowieczne miasteczko, ze spiętrzonymi zboczami i kościelnymi murami, zachowało w sobie klimat i urodę miejsca, gdzie w XII wieku narodził się Święty Biedaczyna, który nie miał nic, a miał wszystko. Modliliśmy się przy grobie św. Franciszka, w Bazylice Matki
Boskiej Anielskiej, w Porcjunkuli, ukochanym kościółku Świętego. Odwiedziliśmy także grób św. Klary w przepięknej bazylice, która - jak wiele budowli w mieście - leczy rany po ostatnim trzęsieniu ziemi. W zapadającym nad Asyżem mroku, wędrując przez wąskie i gwarne uliczki średniowiecznego miasteczka, razem ze św. Franciszkiem wysławialiśmy Stwórcę: "Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, księżyc, i nasze siostry, gwiazdy; Tyś ukształtował je w niebie jasne i cenne, i piękne". Potem odjechaliśmy w kierunku Wiecznego Miasta, zabierając ze sobą m.in. widok wonnego rozarium, gdzie stoi urocza figura Biedaczyny trzymającego w ręku gniazdko z gruchającymi synogarlicami. Noc spędziliśmy w hotelu niedaleko Rzymu.
Nazajutrz, wcześnie rano, wyruszyliśmy sześcioma autokarami na Plac św. Piotra. Zapowiadał się wspaniały dzień i to nie tylko ze względu na pogodę. Wszak mieliśmy się spotkać z Ojcem Świętym. Była to sobota, 9 grudnia 2000 r. Po rutynowej kontroli, wymaganej ze względów bezpieczeństwa, znaleźliśmy się na Placu, u stóp monumentalnej Bazyliki św. Piotra. Miejsca dla alumnów naszego Seminarium przygotowano tuż obok papieskiego ołtarza. O godz. 10.00 rozpoczęła się Msza św. dla pielgrzymów z diecezji włoskich, której przewodniczył czarnoskóry kard. F. Arinze. Koncelebransami byli m.in. Ordynariusz Tarnowski Bp Wiktor Skworc oraz przełożeni i profesorowie naszego Seminarium. 43 naszych diakonów, ubranych w białe komże i fioletowe stuły, rozdawało Komunię św. na Placu, który był wypełniony tysiącami pielgrzymów. Po skończonej Mszy św. atmosfera oczekiwania stawała się coraz bardziej gorąca. Wszyscy z zaciekawieniem spoglądali na bramę, z której miał wyjechać Papież. Około godz. 11.30 pojawił się Ojciec Święty. Widok papamobile i stojącego w nim Jana Pawła wzbudził wzruszenie i entuzjazm nie do opisania. Klerycy, jak mogli najwyżej, wznieśli - przywieziony z Tarnowa - wielki transparent "Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie pozdrawia Ojca Świętego". Papież przejechał najpierw między sektorami, a potem usiadł na tronie pod zadaszeniem, gdzie w czasie celebry stał ołtarz.
Po przemówieniach przedstawicieli włoskich grup, słowa powitania skierował do Ojca Świętego Ks. Bp Wiktor Skworc, który przedstawiając seminaryjną wspólnotę alumnów, księży przełożonych, reprezentację kolegium profesorów i przyjaciół naszej uczelni, prosił Ojca Świętego o "umocnienie każdego z obecnych tu alumnów na drodze wiary i powołania, aby od Ciebie i tylu świadków wiary związanych z tym miejscem uczyli się tego, że kapłaństwo jest wielkodusznym darem z siebie dla innych, do końca, na zawsze. Błogosław, Ojcze Święty, naszej seminaryjnej wspólnocie - mówił dalej Ordynariusz Tarnowski - błogosław każdemu na dobre przygotowanie się do Chrystusowego kapłaństwa, na właściwe odczytywanie jego uniwersalnej misji; misji ad gentes. Błogosław, Ojcze Święty, Kościołowi Tarnowskiemu, aby pozostał ziemią świętych i błogosławionych, by wydawał owoce świętości".
Następnie Ojciec Święty zwrócił się do alumnów podkreślając, że pielgrzymują do Rzymu, aby odnowić się duchowo i zyskać łaski jubileuszowe oraz aby u Grobu Apostoła Piotra zawierzyć Chrystusowi całą swoją przyszłość i oprzeć ją niejako na skale Piotrowej wiary i miłości.
"Od tej radosnej chwili - wyznał jeden z kleryków - zawsze dźwięczał mi będzie w uszach charakterystyczny timbre głosu Papieża, pełen ciepła i miłości. Każde wypowiedziane przez Niego słowo chłonąłem tak, by głęboko utkwiło mi w pamięci i sercu". "Życzę wam - mówił dalej Papież do zasłuchanych w Jego słowa alumnów - abyście byli wierni swemu powołaniu do końca życia. Niech serca wasze wypełnia zawsze radość i młodzieńczy entuzjazm. Wykorzystujcie dobrze czas, czyniąc postępy wzorem Jezusa - 'w mądrości i łasce u Boga i u ludzi' (por. Łk 2,52). Budujcie wytrwale seminaryjną wspólnotę na fundamencie braterstwa, modlitwy, rozważania słowa Bożego i Eucharystii. Świat was potrzebuje. Potrzebuje waszej świętości i waszego autentycznego chrześcijańskiego świadectwa. Nieście Ewangelię do ludzi naszych czasów, którzy chętniej słuchają świadków niż nauczycieli i są bardziej wrażliwi na żywy przykład niż na słowa". Podziękowaniem za to przesłanie były oklaski i gromki śpiew seminarzystów:
"Jedziemy z Tarnowa,
Przemierzamy państwa,
Ty nam wskazuj drogę,
Ty nam pobłogosław
W drodze do kapłaństwa".
Tym śpiewem zademonstrowaliśmy to, co było najważniejsze - uczucie przywiązania i miłości do Papieża. Wtedy na Placu - razem z Nim - poczuliśmy niezwykle wyraźnie, że ten człowiek swoją obecnością cementuje naszą seminaryjną wspólnotę.
A potem mogliśmy ucałować spracowane dla świata i człowieka papieskie dłonie. Najpierw podszedł Ksiądz Biskup Ordynariusz. Radowaliśmy się z naszym Księdzem Biskupem.
Ojciec Święty serdecznie go objął, przytulił do siebie i ucałował. Następnie do papieskiego tronu przybliżyli się przedstawiciele diakonów i alumnów, którzy w imieniu seminaryjnej wspólnoty ofiarowali Papieżowi kielich z napisem: Suae Sanctitati Joanni Paulo II in memoriam peregrinationis ad fontes fidei - Anno Jubilaeo Redemptionis - 9 Decembris 2000 - Seminarium Dioecesanum Tarnoviense - Polonia. Za nimi podchodzili do Ojca Świętego: ks. rektor, księża przełożeni oraz delegacja księży profesorów. Ta chwila zostanie w pamięci i sercu na zawsze. Patrzyliśmy w Jego mądre i zamyślone oczy i czuliśmy przyjacielski uścisk Jego dłoni. Witał się z nami tak, jakby każdego osobiście znał, jakby wiedział o nas wszystko, jakby tym uściskiem chciał powiedzieć, że ma do nas zaufanie.
Z kolei każdy rocznik, wraz ze swoimi opiekunami, podchodził do Papieża i mógł stanąć obok Niego do pamiątkowej fotografii. Wtedy czas się dla każdego zatrzymał, mimo iż wskazówki zegara pędziły niemiłosiernie naprzód. Chcieliśmy się Nim cieszyć tak na zapas, na dalszy czas pobytu w Tarnowie. Potem wszyscy zgromadzili się na schodach Piotrowej Bazyliki. Na koniec do naszej, ponad 300-osobowej grupy, podszedł sam Ojciec Święty w towarzystwie Ordynariusza Tarnowskiego i rektora Seminarium.
Przystanął, figlarnie pogroził laską, życzliwym i ciepłym spojrzeniem ogarnął wszystkich, pozdrowił i jeszcze chwilę patrzył na wzruszone i szczęśliwe twarze kleryków. Potem usiadł na tronie. Fotografowie papiescy robili pamiątkowe zdjęcia. Entuzjazm alumnów wyraził się w słowach pieśni specjalnie napisanych na tę okazję. Jeszcze raz zabrzmiała ludowa melodia "Wszystkiego dobrego..." i "Sto lat"..., i okrzyki "Przyjedź do nas, do Tarnowa". Papież długo nie mógł odjechać, wyraźnie zauroczony serdeczną atmosferą spotkania. Żegnaliśmy Go śpiewem, oklaskami i wzruszonym spojrzeniem, kiedy znikał nam z oczu. Dla nas, uczestników, pozostaną z tego spotkania na zawsze, do końca naszych dni, wzruszenie, radość, łzy... i setki zdjęć na dowód, że to nie był sen. Jeszcze długo nie będzie można o tych chwilach pisać i mówić bez skurczu w gardle... Papież obdarzył nas czymś, na co nie zasłużyliśmy. Swoją osobą i słowami, które do nas skierował, dodał naszym sercom i umysłom siły i wiary w słuszność drogi, jaką obraliśmy.
Na drugi dzień, w niedzielę, uczestniczyliśmy w Eucharystii sprawowanej przez Ojca Świętego z okazji Jubileuszu katechetów i nauczycieli religii z całego świata. Jeszcze raz mogliśmy doświadczyć powszechności i jedności Kościoła zgromadzonego wokół Następcy św. Piotra. Przeszliśmy także przez Porta Sancta Bazyliki Piotrowej, by w ten sposób zyskać jubileuszowy odpust. Mieliśmy okazję nawiedzić również inne bazyliki patriarchalne: Matki Bożej Większej, św. Jana na Lateranie oraz św. Pawła za Murami.
Pobyt w Rzymie był także okazją do zwiedzenia katakumb, ważniejszych zabytków Wiecznego Miasta, jego monumentalnych pomników oraz śladów dawnej świetności Imperium Romanum. W poniedziałek, 11 grudnia, nawiedziliśmy rzymskie sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, gdzie celebrowaliśmy Mszę św. pod przewodnictwem Ks. Bpa Wiktora Skworca. Nazajutrz wyjechaliśmy do Loreto. Tam modliliśmy się w Bazylice i w "Domku" Matki Bożej, który - wedle pobożnej tradycji - został przeniesiony z Jej rodzinnego Nazaretu. Po Mszy św., której przewodniczył ks. rektor Stanisław Budzik, odwiedziliśmy cmentarz polskich żołnierzy z czasów II wojny światowej.
Po południu - przez Wenecję - wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Do Tarnowa przyjechaliśmy w środę, 13 grudnia. "Nigdy nie zapomnę tych chwil, które przeżyłem w Rzymie - powiedział jeden z alumnów - dla nich warto było znosić trudy pielgrzymowania. Spotkanie z Ojcem Świętym było głębokim doświadczeniem. Poczułem, jak bardzo bliski mi jest ten człowiek emanujący dobrocią i prawdą. Umocnił mnie w drodze do kapłaństwa". "Wiem jedno - dodawał inny - warto było! To, co przeżyłem w czasie trwania tej pielgrzymki, nie jest porównywalne z niczym innym, a wspomnienia i treści, które ze sobą niosę, pozostaną, jak ufam, w mojej pamięci i sercu na długo".
Wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie wróciła z Rzymu niezwykle ubogacona łaską odpustu jubileuszowego i spotkaniem z Następcą św. Piotra. Ojciec Święty przekazał jej na piśmie specjalne przesłanie, które wytyczy naszej wspólnocie drogi duchowe w trzecie tysiąclecie chrześcijańskiej wiary.
| « poprzednia |
|---|


